opcje
Wyższa Szkoła Logistyki / Aktualności / Szlachetna logistyka
drukuj

Szlachetna logistyka

2018-03-06 09:15

Rozmowa z Bartłomiejem Soboniem, asystentem ds. logistyki w stowarzyszeniu Szlachetna Paczka, studentem czwartego roku Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu.

Nie zdawałem sobie sprawy, że logistycy są potrzebni nawet w organizacji zajmującej się działalnością charytatywną…

Szczerze mówiąc do października ubiegłego roku myślałem podobnie. Teraz wiem, że są absolutnie niezbędni.

Jak Pan trafił do „Szlachetnej Paczki”?

Przypadkowo. Przeglądałem oferty praktyk, ale jakoś nic mnie szczególnie nie zainteresowało. Propozycji było dużo, ale mam pewną niechęć do pracy w korporacji, więc szukałem czegoś innego. Poszedłem więc do doktora Mateusza Wilińskiego, dyrektora Biura Praktyk i Karier Zawodowych w Wyższej Szkole Logistyki z prośbą o pomoc. Jego propozycja mnie zaskoczyła, bo zaproponował mi praktykę w Szlachetnej Paczce. Dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej dowiedziałem się na czym będzie polegała moja praca.

Na czym?

Zostałem skierowany do organizacji eventu, który miał się odbyć 18 listopada 2017 roku na poznańskim Starym Rynku. Jego celem była promocja tradycyjnej Kampanii Darczyńców, przedświątecznej zbiórki paczek dla potrzebujących rodzin. Do moich zadań należało między innymi załatwienie sceny, nagłośnienia koncertu oraz sprzętu nagłaśniającego korowód, który przeszedł ulicami Poznania. Co istotne – wszystko to miałem zrobić za 0 zł.

Udało się?

Byłem sceptyczny, ale szybko okazało się, że gdziekolwiek dzwoniłem i przedstawiałem się jako współpracownik Szlachetnej Paczki, drzwi otwierały się na oścież. Ostatecznie wszystko zostało zorganizowane kosztem 50 zł, które musieliśmy wydać na transport sceny. Byłem autentycznie zaszokowany życzliwością ludzi i ich zaangażowaniem, bo do tego momentu żyłem w przekonaniu, że dzisiejszy świat to nieustanna pogoń za pieniędzmi. Tu zobaczyłem inne oblicze ludzi i to mnie zachwyciło. Podam przykład Fortis Sound, firmy zajmującej się między innymi nagłaśnianiem wielkich koncertów. Jej prezes natychmiast wyraził zgodę na wypożyczenie sprzętu. I to „na twarz”, bez żadnego dokumentu! Prezes był autentycznie zadowolony, że może się przyłożyć do tej inicjatywy. Podobnie było z innymi firmami. Kolejny przykład – tuż przed koncertem wysiadł generator prądu. Dramat, do rozpoczęcia imprezy zostało 20 minut. Choć kelnerki z dwóch pobliskich kawiarni nie wyraziły zgody, to właścicielka sklepu z antykami pozwoliła nam podłączyć się do sieci.

Współorganizował Pan też finał ubiegłorocznej Szlachetnej Paczki w Wielkopolsce.

Tak, to było ogromne przedsięwzięcie. Tym trudniejsze, że wiele rzeczy działo się nagle. Na 24 godziny przed finałem okazało się, że musimy w Poznaniu zorganizować magazyn dla paczek przeznaczonych dla mieszkańców innych regionów Polski. To nie oznaczało tylko wynajęcia powierzchni magazynowej, to oznaczało również zorganizowanie zaplecza dla wolontariuszy, wyznaczenia tzw. pól odkładczych, a nawet zorganizowanie herbaty i kawy dla darczyńców. Ludzi, którzy zaangażowali się w nasz projekt trzeba przecież odpowiednio przyjąć, podziękować, nawiązać relacje. Szlachetna Paczka nie jest przedsięwzięciem jednorazowym, ale programem realizowanym od 17 lat. Udało się. Łącznie w Wielkopolsce obdarowanych zostało 1825 rodzin. Średnia wartość jednej paczki wyniosła 2,7 tysiąca zł, a łączna kwota, która trafiła do potrzebujących przekroczyła 5 mln zł. Warto jeszcze dodać, że średnio w przygotowanie jednej paczki zaangażowane były 32 osoby.

Brał Pan w tej akcji udział nie tylko jako koordynator ds. logistyki, ale również wolontariusz.

Widząc rozmach tego projektu, ale przede wszystkim potrzeby ludzi, trudno się było w to nie zaangażować. Chłopak z jednej z rodzin figurującej na naszej liście trenuje piłkę nożną i marzył o butach piłkarskich. Postanowiłem wraz z kolegą spełnić jego marzenie. Zebraliśmy pieniądze, wystarczyło nie tylko na buty, ale również koszulkę. Co więcej, po jednym z meczów Lecha Poznań udało mi się zdobyć podpisy piłkarzy „Kolejorza” na piłce. Radości tego chłopca, jego zaskoczenia, nie da się opisać.

Praca w organizacji charytatywnej może być satysfakcjonująca dla absolwenta Wyższej Szkoły Logistyki? Pytam o satysfakcję zawodową, bo pomaganie ludziom jest zawsze satysfakcjonujące.

Zapewniam, że ta praca daje niesamowitą zawodową satysfakcję. Także dlatego, że tutaj człowiek jest bardziej samodzielny, musi sam podejmować decyzje już właściwie od pierwszego dnia pracy. W Szlachetnej Paczce, mówię to z całą odpowiedzialnością, znalazłem swoje powołanie jako logistyk. Ale ta praca to także znakomite pole do sprawdzenia się, zdobycia doświadczenia, które doceniane jest również w normalnych, komercyjnych firmach. Jedna z moich koleżanek po kilku latach pracy w Szlachetnej Paczce wystartowała w konkursie na kierownicze w dużej korporacji logistycznych. Oczywiście przedstawiła rekomendację z naszej organizacji. Jej dokonania zrobiły na nowym pracodawcy ogromne wrażenie. Wygrała ten konkurs „w cuglach”.

Słuchając Pana zauważyłem, że choć jest Pan pracownikiem organizacji społecznej, to używa Pan bardzo biznesowego języka: projekt, case, feedback…

W Szlachetnej odbywają się liczne szkolenia prowadzone przez trenerów, ponieważ stowarzyszenie kładzie mocny nacisk na swoich wolontariuszy, z zakresu biznesu również. I to z pewnością stąd te naleciałości. Ale ta praca, chcę to jeszcze raz podkreślić, od strony organizacyjnej niewiele różni się od pracy w korporacji.

Rozmawiał Piotr Gajdziński

 

Wróć

Do góry

e-Indeks to jedyny indeks jaki obowiązuje w WSL. Zaloguj się na swoje konto studenta, aby sprawdzić oceny, płatności za studia, czy komunikaty dziekanatu.

Internetowe forum WSL, to miejsce spotkań studentów. Jeśli rozpoczynasz studia w WSL, to właśnie tutaj znajdziesz nowych kolegów z tej samej grupy :-)